Wolni i SolidarniOpracowaniaWywiadystawiać pomniki komunistom?
mail
[Zaloguj]

14-03 - dzisiejsze rocznice:

Linki

Dlaczego opozycja chce stawiać pomniki komunistom

Km-m-01 Specjalnie dla „Super Expressu" Kornel Morawiecki, przewodniczący Solidarności Walczącej. Wywiad przeprowadzony przez Pawła Lickiewicza

„Super Express": - Władysław Frasyniuk chce budować pomniki ge­nerałowi Jaruzelskiemu. Kilka lat temu Zbigniew Bujak przepraszał za Solidarność. Co się stało z daw­ną opozycją, że tak wielbi swoich dawnych oprawców?

Kornel Morawiecki: - Zbyszek zwa­riował kilka lat temu, teraz widocznie dopadło to Władka.

SE   - Dlaczego z ust części dawnej opozycji padają takie hasła?

Osiągnięto granicę absurdu i bezczel­ności. Jaka jeszcze bzdura może przeskoczyć postulat budowy pomników zbrodniarzom?

KM  - Dyskutujmy, czy w 1989 roku można było wytargować więcej. Co należało uczynić, gdy 4 czerwca naród - co prawda jeszcze nie demokratycznie - ale za to wyraźnie powiedział: precz z komuną. Czym było trzymanie się okrągłostołowych ustaleń, gdy partner tych rozmów - PZPR - odszedł w niebyt w styczniu 1990 roku. Taka dyskusja jest potrzebna, Ale istota zła i krzywdy, jaką wyrządził Okrągły Stół Polakom i wizerunkowi Polski na świecie, za­wiera się w pana pytaniu. Liderzy So­lidarności, którzy weszli między okrągłostołowe wrony, przepraszają za wielki ruch, który odmienił Polskę i Europę, a tym, którzy ten ruch prze­śladowali i niszczyli, chcą budować po­mniki. To patologia.

SE   - Jak daleko może pójść rozmydla­nie rzeczywistości?

KM  - Dalej już nie może. Osiągnięto grani­cę absurdu i bezczelności. Jaka jeszcze bzdura może przeskoczyć postulat bu­dowy pomników zbrodniarzom? Już żadna. Zawsze można dyskutować o przebaczeniu - zwłaszcza gdy ktoś wyzna skruchę (w przypadku przy­wódców reżimu tego nie ma) - ale wy­noszenie na piedestał ludzi, którzy przez tyle lat nas gnębili, to już kom­pletne dno.

SE   - Już w czasie trwania Okrągłego Stołu opozycja dzieliła się na ugo­dową i kontestującą...

KM  - Na tym polega słabość polskiej rze­czywistości po Okrągłym Stole - że ci, którzy zgodzili się rozmawiać z komu­nistami, zostali nazwani opozycją kon­struktywną; a dlaczego konstruktyw­ną opozycją nie nazwano tych, którzy chcieli obalić komunizm? To był fał­szywy podział, który udało się wytwo­rzyć komunistom. Oni sami wybrali sobie partnera do rozmów.

SE   - Pana ocena Okrągłego Stołu?

KM  - To był falstart System ledwo dyszał i na rozmowach najbardziej zależało tym, którzy myśleli, że można go będzie usprawnić, a nie zlikwidować go. Ale - o ironio losu - akcje uczestników Okrągłego Stołu zmobilizowały społe­czeństwo i Polacy odrzucili komunizm. Wobec Lecha Wałęsy miałem podstawo­wy zarzut - że po naszej stronie był jed­nym z głównych konstruktorów Okrą­głego Stołu. Jednak nazwał w końcu to wydarzenie zgniłym kompromisem. czyli pewnie przetarł oczy i zobaczył, że to, co się wówczas zawiązało, nie było wydarzeniem dobrym dla Polski.

SE   - A postawa gen. Kiszczaka, który zaprasza dziennikarza do domu I... wyprasza go po pytaniu o przyczy­ny śmierci księży - nazywając to głupotami?

KM - Nie chcę się rozwodzić nad zachowa­niem gen. Kiszczaka. Nie jestem psy­chologiem. Był ministrem spraw we­wnętrznych, a dziś jako plotki i głupo­ty traktuje oczywiste zbrodnie swoich podwładnych: mordowanie w cieniu Okrągłego Stołu trzech patriotycznych księży: Stefana Niedzielaka, Stanisła­wa Suchowolca i Sylwestra Zycha. A jak to traktował wtedy, gdy wylewnie witał „naszych gości" zasiadających do Okrągłego Stołu? Niestety, tak sa­mo. Lekceważył, krył i tuszował te mordy. Wtedy pisałem, że może to być bezwzględne testowanie stopnia ustę­pliwości strony solidarnościowo - konstruktywnej i kościelnej. Brak powa­żnej próby wyjaśnienia tamtych zbrod­ni w czasie dwudziestu lat pookrągłostołowych rządów w wolnej Polsce nie­stety bardzo uprawdopodabnia tamte moje przypuszczenia. Chciałbym, aby moi konspiracyjni koledzy, minister spraw wewnętrznych Grzegorz Schetyna i minister sprawiedliwości An­drzej Czuma, podjęli śledztwa w tych sprawach.

Rozmawiał Paweł Lickiewicz

Kornel Morawiecki,
dodany: 2009-02-28
Słowa kluczowe: OS, prl, Polska, iiirp, okrągły stół,
KOMENTARZE:
Grzegorz Osowski
POTRZEBUJEMY DEMOKRATYCZNYCH STANDARDÓW PIERWSZEJ SOLIDARNOŚCI
Uważam , że państwo polskie funkcjonowałoby obecnie dziesięć razy lepiej , gdyby jego podstawą były demokratyczne procedury analogiczne do tych stosowanych w pierwszej Solidarności.
Wydaje mi się że te demokratyczne procedury były następujące (jeśli się mylę , proszę mnie poprawić) :
1) Wyboru dokonywano głosując na konkretne osoby a nie na listy kandydatów ( układane przez kogoś ) .
2) Kandydatem mógł zostać każdy chętny.
3) Delegatem (reprezentantem) zostawał ten który dostał najwięcej głosów.
4) Delegat w każdym czasie mógł być odwołany przez swoich wyborców.
Zgodnie z powyższymi zasadami , delegat (reprezentant) był niezależny od ,,władzy’’( reżimu ) a jednocześnie był zupełnie zależny od tych którzy go wybrali. Inaczej mówiąc ; był tylko i aż reprezentantem swoich wyborców.
Zaloguj się