12-03 - dzisiejsze rocznice:
- 11. poszerzenia NATO o Węgry, Czechy i Polskę
- 63. ogłoszenia doktryny Trumana
- 70. zakończenia wojny zimowej ZSRS z Finlandią
- 72. Anschlussu Austrii
- 76. zamachu stanu w Estonii
- 93. obalenia caratu
- 98. zjazdu Towarzystwa Kultury Polskiej
- 100. narodzin Zygmunta Szendzielarza -"Łupaszki" (zamordowanego w 1951)
- 178. premiery baletu Sylfida
- 216. rozpoczęcia insurekcji kościuszkowskiej
- 388. kanonizacji Ignacego Loyoli i Franciszka Ksawerego
Szukaj
Nowości
- KM - W obronie IPN - 12/01
- Poseł PiS A.Macierewicz poinformował - 28/11
- Na ile Polska jest niepodległa? - 10/11
- Nie zrozumcie mnie źle... - 10/10
- MAFIA HAZARDOWA. KOLEJNA ODSŁONA - 1/10
- Kultura po polsku - 23/09
- Change - 20/09
- Co dziad mógłby powiedzieć obrazowi - 18/09
- Fasada (o maliźnie...) - 18/09
- Pauza strategiczna dobiega końca - 18/09
Wiadomości bieżące
15 czerwca 2007 - Warszawa studio TVP
KUBA
STRZYCZKOWSKI „Kwadrans po ósmej”, witam Państwa.
Mija 25 lat od założenia „Solidarności Walczącej”,
organizacji szalenie radykalnej, głoszącej hasła, hasła, o
których wówczas 25 lat temu nikt nawet nie marzył,
organizacji uważanej przez Służbę Bezpieczeństwa za szalenie
niebezpieczną. W studiu moi goście: Hanna Łukowska-Karniej i
Kornel Morawiecki, legendarni przywódcy „Solidarności
Walczącej”. Dlaczego w zasadzie powstała „Solidarność
Walcząca”, przecież już wtedy działała już w podziemiu
„Solidarność”.
KORNEL MORAWIECKI Odpowiem
pytaniem: Czy Pan uważa, że w Polsce po ataku na
„Solidarność”
13 grudnia mogła nie powstać „Solidarność Walcząca”?
KS
Ale walkę można było prowadzić w ramach tych struktur,
które zdelegalizowano, tymczasem wpadł Pan na inny pomysł.
KM Wydawało się, że te struktury są jakby za
małe, tak nam się to wydawało, którzy zakładali te
organizację. Że to jest za duże uderzenie w naród, w nas
wszystkich, w nasze poczucie godności, że jak się umówili w
sierpniu 1980 roku, a potem tak brutalnie, bezsensownie złamali tę
naszą nadzieję, tą naszą wielką szansę, jaka była pierwsza
„Solidarność”, to trzeba coś tutaj już mocniej robić. Nie
będziemy się już z nimi dogadywać jeszcze raz.
KS
Trafiłem na Pański artykuł, w którym napisał Pan
„Były też spory i kontrowersje, na przykład zupełnie nie mogłem
pojąć opieszałości ukrywających się liderów krajowej
„Solidarności”, Bujaka, Frasyniuka, Hardka, w zawiązaniu
krajowego kierownictwa. Nie rozumiałem też dlaczego słynne 80
milionów ukryte przed stanem wojennym nie są wykorzystywane
do rozwoju podziemia”. Pan się czół wówczas trochę
zawiedziony postawa niektórych kolegów.
KM
Powiedziałbym, że takim kunktatorstwem podziemnym. Na Dolnym Śląsku
to było dobrze, było nieźle: i ruch wydawniczy i podziemie się
rozwijało. Ale dla kraju było ważne, aby powstała pewna,
symboliczna obecność tej „Solidarności” w krajowym podziemiu,
żeby ludzie wiedzieli, że walczą o cos poważnie i ta władza
odziemna myśli o tym, by „Solidarność” odwojować, odwalczyć.
KS Te hasła były szalenie radykalne. Dzisiaj
pewne rzezcy traktujemy w sposób normalny –nie ma Związku
Radzieckiego, Niemcy są zjednoczone, Polska jest niepodległa.
Wówczas, podejrzewam, nawet najbliżsi Państwa znajomi mogli
traktować pewne wypowiedzi z pobłażliwym uśmiechem.
Hanna Łukowska-Karniej
Na pewno tak było. Pamięta, że jak Kornel był wyrzucony z
kraju, to tam na Zachodzie spotkał się z politykami, którzy
wymachiwali naszymi ulotkami i mówili, że tym nie pokonacie
komuny.
KS A to było w 1988 roku.
HŁ-K
A przecież zaraz był okrągły stół.
KS
„Solidarność Walcząca” była też uznana przez Służbę
Bezpieczeństwa za tę organizację najbardziej niebezpieczną. Pan
przecież przez 6 lat się ukrywał.
KM To
dlatego się ukrywałem. To było jednym z elementów tego mitu
„Solidarności Walczącej” było to, że myśmy z przyjaciółmi
stworzyli grupę, która nie miała agentów. Która
okazała się być uczciwa wobec siebie, wobec Polski. To może było
przyczyną, że oni o nas myśleli Bóg wie co. Widzieli efekty
naszej działalności, robili to młodsi i starsi koledzy, bo z nami
współpracowali też ludzie jeszcze z podziemia AK, wielu z
nich już odeszło. Wszyscy oni starali się to robić solidnie,
dobrze i ta pewna solidność, pewna zapalczywość w pracy
podziemnej, ona też tworzyła nasz obraz w oczach naszych
przeciwników. Właśnie Hania była przykładem tej
solidności.
KS 9 listopada 1987 rok to taka
bardzo pamiętna data, zarówno w Pani, jak i w Pana
życiorysie. Właściwie nie powinno do tego dojść. Pan był
przecież bardzo ostrożny. Pamięta Pani te okoliczności?
HŁ-K
Były pewne zasady, ze Kornel nie spotykał się w mieszkaniach,
w których mieszkał. Przypominam sobie ponad 60 mieszkań, w
których się ukrywał, a każde mieszkanie było obudowane
paroma mieszkaniami, w których się spotykał. To był duży
pomysł na ukrywanie się. Natomiast z mieszkaniem, do którego
weszliśmy była związana wpadka pań, które tam drukowały i
właściwie nic się tam nie działo, trochę uśpiono naszą
czujność. I właściwie Kornel nigdy nie powinien wpaść. Musze
powiedzieć, że igdy żadne mieszkanie, w których ukrywał
się Kornel nie wpadło. Archiwum nie wpadło. Nie było takiego
przypadku, jeśli chodzi o przywódców podziemia.
KS
Okoliczności aresztowania, potem trasportu z Wrocławia do
Warszawy też były niezwykłe, bo środki ostrożności jakie
podjęto nawet jak na tamte czasy były niecodzienne.
KM
myślę, że oni nie spodziewali się, że nas złapią.
KS
Sami byli zaskoczeni.
KM To była ich
praca operacyjna. Teraz z IPN dowiadujemy się, że w kilkudziesięciu
mieszkaniach nastawili się na obserwację, nasłuch, że robiono tam
podsłuchy. I wreszcie wpadliśmy. Ja nawet ie mówiłem kim
jestem, więc sprowadzali moich studentów, by mnie
rozpoznawali, pewnie swoich współpracowników. A rano
nie dopuszczając żadnej lokalnej wrocławskiej ubecji przyleciał
helikopter w warszawy i karetką milicyjną zawieziono mnie na
lotnisko, a potem na Bemowo.
KS O jaka Polskę
„Solidarność Walcząca” walczyła i co się udało?
KM
O wolną, niepodległą. Walczyliśmy o solidarność między
narodami. Walczyliśmy o lepszy świat. Dziś jest lepszy trochę.
Polska jeszcze nie taka jest, o jakiej marzyliśmy. W Polsce bardzo
brakuje solidarności, takiej ludzkiej. To jest nasza wielka porażka,
tak to odbieram. Ale mam nadzieję, że to się odbuduje, że powrót
tej wielkiej idei solidarności nastąpi, b jest potrzebny.
KS
Ale przykład idzie z góry, to związane jest z pewną
klasą, czy brakiem umiejętności uprawiania polityki. Zadam takie
może pozornie śmieszne pytanie, ale czy polityka może być
moralna? Pytam nieprzypadkowo, bo waśnie w wypowiedziach pańskich
współpracowników często słyszę, że takie wartości
w polityce być powinny.
KM Dobro jest jakby taka
bezcenną wartością na różnych poziomach. Na poziomie
indywidualnym, na poziomie rodziny, na poziomie rodu, plemienia,
narodu, na poziomie świata. Dobro jest jakby wartością uniwersalną
i nie może być reglamentowane w tym sensie, że do pewnych obszarów
pasuje, a do innych nie pasuje, jest jakby nieprzydatne. To nie
znaczy, że dobro na każdym poziomie jest takie samo. To jest jakby
pewna wartość, ale polityka ma być wartością i to ma być dobre.
To ma być dobrem dla nas, którzy tu żyjemy, dla
społeczności, którym służymy, dla świata.
KS
Nie wszyscy chyba to tak pojmują jak Pan, skoro drogi wielu
działaczy blisko związanych ze sobą w latach 80-tych jednak się
rozeszły. A okrągły stół był niemoralny? Był błędem
politycznym?
KM Uważam, że był błędem
politycznym. Można to było zrobić inaczej, A na pewno było błędem
politycznym było trzymanie się pewnych ustaleń okrągłego stołu.
Jakaś taka sytuacja, że oni już opadają, a my ich podtrzymujemy.
KS Jaka była wówczas alternatywa? Jeżeli
nie okrągły stół, to co?
KM Odejście
od władzy komunistów, ale uczciwe, rozliczenie i przekazanie
możliwości społecznego działania nowym warstwom. Nie jest tak, że
grupa, która serwilistycznie, służalczo przez
dziesięciolecia była zaangażowana w podległość Polski w
stosunku do Moskwy, do komunizmu, żeby ta sama grupa raptem budowała
wolną Polskę. To jest bardzo trudne. Nawet dla tej grupy to trudne.
Ja się cieszę, że im się troszeczkę udało, ale słabo im się
to udało. Bo oni byli jakby strukturalnie, charakterologicznie do
tego niem przysposobieni, to było dla nich ciężkie. Jest też
pewną obrazą społeczną, że dawni komuniści budują wolna
Polskę. To, że prezydent Kwaśniewski był przez 10 lat prezydentem
to nie było dla Polski dobre. Symbolicznie nie było dobre.
KS
Ale demokratyczne.
KM Ja rozumiem. I to,
że jest demokracja, to się z tego bardzo cieszę.
KS
Przez wiele lat nie udało się wszystkiego załatwić. Nie udało
się zamknąć sprawy lustracji. Czy kiedykolwiek ją zamkniemy?
HŁ-K Prędzej, czy później powinna ona
nastąpić. Powinna ona na pewno być.
KS Czy
rozstrzygniemy wszystko? Na stronach internetowych „Solidarności
Walczącej” znalazłem na przykład dokumenty dotyczące agenta
„Bolka”.
KM To jest taki polski dramat.
Sprawa pana prezydenta Wałęsy jest poważnym dramatem polskim, bo
to jest symboliczna postać, symbolizująca wielki polski ruch
„Solidarności”.
KS Ale jak powiedziałem
hasło „Bolek”, Pan od razu przypomniał nazwisko prezydenta
Wałęsy.
KM No oczywiście. A kogo tu można
przypomnieć?
KS W jednym z wywiadów Pan
twierdził, że nie można tego rozstrzygać. Jednak można.
KM
Myślę, że trzeba to rozstrzygnąć. Nie jestem oczywiście
ekspertem od materiałów IPN, ale to już jest 18 lat. Oan
Lech Wałęsa był prezydentem Polski, miał wszystkie atrybuty
władzy, miał wszystkie możliwości. Dlaczego lech Wałęsa nie
pokazał nam Polakom wszystkich dokumentów tak, jak pokazał
Vaclav Havel dokumenty Czechom. Dlaczego to było ukryte. Dlaczego
teraz takie rzeczy wychodzą. Dlaczego w odpowiednim czasie nie
powiedział, że może pobłądził. Dlaczego nie przeprosił narodu,
powiedział. Że przeprasza, ale na jego wyszło. On by to umiał
powiedzieć, on tu jest dobry. Ja żałuję, że się to nie stało.
To jest moje zmartwienie, powiedziałbym takie polskie zmartwienie.
KS 25 lat „Solidarności
Walczącej” to zapewne piękna okazja do miłych spotkań ludzi nie
widzianych pewnie od lat?
HŁ-K To prawda. Była
Rada „Solidarności Walczącej”, która składała się z
kilkunastu osób, dwie to były kobiety. W tej chwili jesteśmy
rozproszeni, niektórzy wyjechali. Ale spotykamy silę. Wydaje
mi się, że to są wspaniałe spotkania. Dobrze, że trochę
wyjdziemy teraz z cienia.
KM pamiętam jak z Hanią
tę rade dobieraliśmy, zastanawiając się kogo weźmiemy. To
układanie „Solidarności Walczącej” w sposób taki
naturalny pączkowało, kluło. Wzięliśmy tych ludzi, których
uważaliśmy za porządnych, uczciwych, sprawnych. Spotkaliśmy się
w kilkanaście osób i z tego powstała rada.
HŁ-K
To było grono przyjaciół, stąd chyba tak długie i
skuteczne ukrywanie Kornela.
KS Tej wspaniałej
wymarzonej Polski, pełnej pięknych ideałów, tak jak wówczas
Państwo myśleli o niej 25 lat temu sobie i Państwu życzę.
Dziękuję za rozmowę.



























