06-09 - dzisiejsze rocznice:
- 16. śmierci Nicky Hopkinsa, pianisty (ur. 1944)
- 67. narodzin Rogera Watersa
- 216. zakończenia oblężenia Warszawy
Szukaj
Nowości
- PO uruchamia - 9/08
- Paralizatory - 18/07
- Sukces zaplecza - 3/07
- KM - W obronie IPN - 12/01
- Poseł PiS A.Macierewicz poinformował - 28/11
- Na ile Polska jest niepodległa? - 10/11
- Nie zrozumcie mnie źle... - 10/10
- MAFIA HAZARDOWA. KOLEJNA ODSŁONA - 1/10
- Kultura po polsku - 23/09
- Change - 20/09
WYBIERZMY MĄDRZE. Treść polskiej polityki. – Część VI (IGP)
Miejmy nadzieję, że Barack Obama okaże się być prawdziwym amerykańskim prezydentem. Życzę tego Ameryce, życzę tego całej łacińskiej cywilizacji Zachodu. Nie jest to zbyt mocna nadzieja.
Niestety, bardziej prawdopodobny jest benefis dr Artura Górskiego. Debiut XXI wieku przynosi całemu światu
rządy fircyków, rządy ludzi, którzy nie rozumieją nic, przynosi władzę
uproszczeń i prymitywnych obrazów rzeczywistości. To jest wizja i
skutek totalitaryzmu poprawności politycznej. To jest świat według
Kiepskich. To jest skutek nihilizmu postmodernizmu i wszelkich
postpolityków.
To jest toksyna, to jest trucizna początku nowego wieku.
„Najgroźniejszy ze wszystkich przestępców to współczesny filozof nie uznający żadnych praw”
Gilbert Keith Chesterton (1874 – 1936)
O tym była mowa. Opowiadanie o rasizmie jest gadaniem nie na temat.
To
jest bardzo poważny i nie tylko tylko polski problem. Sukces Baracka
Obamy jest tylko świadectwem pogrążania się cywilizacji białego
człowieka w lewicowym obskurantyzmie, w idiotyzmie jasełek politycznych…
Właśnie. OBSKURANTYZM. Cóż znaczy to tajemnicze słowo?
Szukam w słowniku Władysława Kopalińskiego. Jest.
Obskurantyzm – ciemnota umysłowa, wstecznictwo, zacofanie, reakcyjność, kołtuństwo. Tak. Pasuje idealnie.
To
jest „duch czasu”, to jest dominanta pierwszych lat XXI wieku. Szukałem
ostatnio właściwego skojarzenia wyjaśniającego takie zjawiska jak
zacietrzewione lewactwo Tadeusza Iwińskiego, agresywny nihilizm
Sławomira Nowaka, czy ogarnięty parazytologią świat natręctw Stefana
Niesiołowskiego. Jest tego lewactwa legion na całym świecie, nie widzę
głębszej różnicy pomiędzy Barackiem Obamą, a Donaldem Tuskiem. Podobny
do nich jest Nicolas Sarkozy, rozkosznie manipulujący europejską
demokracją, prawie na siłę próbujący wymuszać socjalistyczne przemiany
europejskich systemów politycznych i ekonomicznych.
Światowy kryzys finansowy jest do tego znakomitym pretekstem. Typowa francuska choroba.
Każdy z tych polityków jest drogocenną marionetką politycznych układów, pacynką zręcznie uszytą za ciężkie pieniądze marketingu politycznego. Fatalny produkt obskuranckiej ciemnoty i cynizmu dziennikarskich lokomotyw medialnego businessu.
Takie
są światowe elity, które są tak wychowane, że najlepiej czują się w
nihilistycznej zupie postmodernizmu, bez korzeni, bez wartości,
zupełnie jak rosyjskie bezprizorne dzieci po pierwszej wojnie
światowej. Były to małe drapieżniki po wojennej szkole przetrwania,
bezwzględne, egoistyczne i mordercze, jak hieny, dla których ważne jest
tylko przetrwanie. Słynne dzieci Antona Makarenki.
Dla nich liczy się każdy ochłap. I tylko tyle.
Dzieci Francisa Fukuyamy.
Dzieci
Petera Singera, demona globalnej bioetyki. Postpolityka, postmodernizm,
prymitywny koktajl libertynizmu z relatywizmem, czyli nihilistyczny
liberalizm. Wielkie globalne elity prowadzące świat do nikąd.
Mam od lat nieustające skojarzenie ze sztuką Henryka Ibsena „Wróg Ludu” (An Enemy of the People, 1882) albo Marka Twaina opowieścią o „Człowieku, który zdemoralizował Hadleyburg” (The Man Who Corrupted Hadleyburg,
1899). Już wtedy mądrzy ludzie wiedzieli, czym ten lewicowy
obskurantyzm pachnie. Paulo Coelho w 1997 roku wydał książkę „Piąta
Góra”, w której pisał o uporczywej bezskuteczności prób ostrzeżenia cywilizacji zagrożonej zagładą. Nawet, gdy ostrzeżenia pochodzą od autentycznego biblijnego proroka.
To jest Zeitgeist schyłku XX wieku, który zapewne przejdzie do historii jako stulecie totalitaryzmu.
Koniec XX wieku, trwa już osiem lat za długo. Osiem lat za długo trwa
ciemnota umysłowa, wstecznictwo, zacofanie, reakcyjność i drażniące
kołtuństwo.
Ten obskurantyzm jest śmiertelnie groźny, bo jest politycznie skuteczny, prowadzi do zapędzania realnej globalnej gospodarki, światowych finansów i prawdziwej „politycznej” polityki do narożnika paraliżującego uzależnienia od idiotyzmu i kołtuństwa.
Intensywnie reklamowany i nachalnie promowany wielki „kryzys kapitalizmu”, głoszony przez wielkich adwentystów końca wolnego rynku jest jaskrawym przykładem takiego obskurantyzmu. Myślę o znowu o Fukuyamie, który nie może zrezygnować z okazji do kolejnego globalnego pouczania, o Krugmanie, który od lat czyhał na Miltona Friedmana. Ten kryzys nie jest końcem wolnego rynku.
Ten kryzys jest globalnym memento mori, ostatnim ostrzeżeniem przed próbami przejęcia ręcznego sterowania nad globalną ekonomią. Ostatnie kilkadziesiąt lat nie jest niczym innym, jak tylko cichym i biurokratycznym gwałtem na wolnym rynku, jest totalnym zakuwaniem ekonomii w brutalny pancerz biurokratycznych ograniczeń państwowego protekcjonizmu, a nawet omnipotencji państwowej nadregulacji rynku. Socjalizm i Keynesizm do kwadratu.
* * *
Gdy
słyszę, że do europejskiego planu ratowania światowych finansów ktoś
wkleił wprowadzenie państwowego nadzoru nad wielkimi agencjami
ratingowymi, to zastanawiam się tylko nad tym, ki diabeł o drogę pyta?
Czy państwowe polityczne oligarchie wiedzą, w którym kościele dzwony
biją?
Przecież
samo istnienie tych tworów służyło zabezpieczeniu (sekurytyzacji)
„wielkich lewarów finansowych”, podpieranych śmieciowymi papierami.
Objęcie tych agencji państwowym nadzorem jest
faktycznym wsparciem mechanizmu, który był jednym z filarów kryzysu. To
tylko taki konkretny prztyczek, by pokazać konkretny przykład
obskurantyzmu.
Barack Obama już zapowiada zajęcie się emisją CO2, co może wydać Amerykę w łapy terroru ekonomicznego światowych ekologistów. Nieszczęście polega na tym, że jedni są po prostu politycznymi ignorantami, a inni na tej ignorancji robią ogromne pieniądze, które w zdrowej i wolnorynkowej gospodarce nie mają sensu, nie powinny mieć sensu. Są sprzeczne z prawami fizyki, chemii, kłócą się z zasadą zachowania energii i zdrowym rozsądkiem.
Obskuranckie jest podejście do problemu globalnego ocieplenia. Każdy zdrowy, żywy organizm, gdy jego środowisko przekształca się, szuka sposobu na przystosowanie do zmieniających się warunków.
Przetrwają tylko lepiej przystosowani.
Każdy
żywy organizm chcąc przystosować się do wzrastającej temperatury musi
powiększyć zużycie energii. Musi zużyć dodatkową energię, aby chłodzić
swoje ciało. Na tym polega przystosowanie.
A co robi światowa polityka i gospodarka?
Ona czyni coś dokładnie odwrotnego. Staje na głowie, aby ograniczyć produkcję energii, nadzorować i limitować jej ilość, obniżać sprawność i podnosić koszty jej produkcji. Już teraz w Polsce najwięksi dostawcy energii faktycznie przekształcają się w oligopol, stawiający przemysłowych odbiorców energii przed dyktatem cenowym. Polska Grupa Energetyczna (PGE) komunikuje, że już w końcu 2008 roku gospodarce polskiej zabraknie ok. 15% limitów emisji CO2, co ma bezpośredni wpływ na podnoszenie się kosztów produkcji energii. Tak jest już w Polsce, tak jest w Europie, a teraz i amerykańskie lewactwo jest na prostej drodze do załapania się na to szaleństwo. I tak dalej i dalej. Za 20 lat polski deficyt ma sięgać od 30% do 40% naszego zapotrzebowania na energię elektryczną.
Jest tylko jedno pytanie:
Jaka będzie reakcja światowej polityki po śmierci pierwszych stu tysięcy ludzi, którzy umrą z przegrzania organizmu?
Nieubłaganie walczący z rzekomym rasizmem dr Artura Górskiego Marszałek Bronisław Komorowski zapewne nie ma pojęcia o tym, że już pierwszych parę milionów czarnych ludzi umarło z tego powodu w Afryce. Takiego zakłamanego obskuranta, jak Pan Marszałek, nic nie obchodzi ani milion, ani nawet sto milionów zamordowanych przez upał i katastrofalną suszę czarnych Afrykanów. Istotne jest to, co się będzie działo, gdy umrze pierwszych sto tysięcy białych ludzi w Brukseli, gdy zabraknie energii na klimatyzację.
* * *
Dzisiaj jest 11 listopada 2008 roku. Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na treść polskiej polityki? Powtórzę jeszcze raz, drugi raz, właśnie z okazji polskiego Święta Niepodległości:
To jest nowa polska misja, czas dla młodych następców Leonarda da Vinci. Treść polskiej polityki stanie się po prostu polska, gdy my Polacy zrozumiemy, że znowu czeka nas robota, bardzo podobna do wojny 1920 roku, która nadeszła zaraz po odzyskaniu niepodległości.Pracując w pobliżu rozgrzewającego się jądra łacińskiej cywilizacji białego człowieka widzę, że jest ono niezwykłym wyzwaniem dla najambitniejszych umysłów, wielkim zadaniem dla najbardziej wyrafinowanej ludzkiej myśli naukowej, politycznej, jest wielką przyszłością dla najbardziej utalentowanych ludzi tego świata. To jest ambitne zadanie i wielki czas nadziei i pracy.
Tak to widzę.
Prawie natychmiast, nie więcej niż półtora roku po odzyskaniu niepodległości pojawiło się prawdziwe niebezpieczeństwo, musieliśmy je zauważyć, zrozumieć i obronić Europę, a może i cały świat przed czerwonym najazdem. Taka jest nasza misja.
Obrona niepodległości i polski narodowy patriotyzm jest naszym pierwszym obowiązkiem, gdy Polska jest zagrożona, a cywilizacji białego człowieka także grozi coś złego. [1]
________________________________________________________________________________________________
Przypis:
[1] Zupełnie odwrotnie niż Lech Wałęsa, który w swojej wypowiedzi o nowoczesnym patriotyzmie udzielonej dla „Polskiegp Timesa” (10.11.2008) rzekł coś takiego:
”LECH WAŁĘSA
Najkrócej rzecz biorąc, w naszym pokoleniu musimy patriotyzm z krajowego przenieść na europejski, a nawet działać już z myślą o globalnym. (…)”
Zastanawiając się nad meandrami wałęsowej myśli, ostro się zastanawiam, czy tym razem nie trafił w sedno. Tak jak napisałem wyżej.
































