10-03 - dzisiejsze rocznice:
- 2. wybuchu zamieszek w Tybecie
- 16. utworzenia Uniwersytetu Opolskiego
- 33. odkrycia pierścieni Urana
- 51. wybuchu anty-chińskiego powstania w Tybecie Zginęło ok. 86 tys. Tybetańczyków
- 59. mordu sądowego na Gabrielu Oszczapińskim i Konstantym Baryło
- 65. nocnego nalotu dywanowego na Tokio. Zginęło ponad 100 tys. ludzi
- 85. podpisania konkordatu
- 90. rozpoczęcia ofensywy bolszewików na zachód
- 147. objęcia przywództwa powstania przez Mariana Langiewicza
- 196. zakończenia bitwy pod Laon
- 217. wybuchu wojny wandejskiej
Szukaj
Nowości
- KM - W obronie IPN - 12/01
- Poseł PiS A.Macierewicz poinformował - 28/11
- Na ile Polska jest niepodległa? - 10/11
- Nie zrozumcie mnie źle... - 10/10
- MAFIA HAZARDOWA. KOLEJNA ODSŁONA - 1/10
- Kultura po polsku - 23/09
- Change - 20/09
- Co dziad mógłby powiedzieć obrazowi - 18/09
- Fasada (o maliźnie...) - 18/09
- Pauza strategiczna dobiega końca - 18/09
Wiadomości bieżące
- PE przyjął rezolucję w sprawie Białorusi
- Ukraińcy źle oceniają Juszczenkę
- Andrzej Struj pośmiertnie odznaczony
- Komorowski nie zgadza się na debatę z Sikorskim
- Powrót zimy we Włoszech
- Zarzuty dla chorążego Stefana Z.
- Łukaszenka nie pojedzie do Wilna
- Donald Tusk po rozmowach z premierem Azerbejdżanu
- Kierowcy bez kwalifikacji
- MSZ pilnuje sprawy porwanego statku z Polakiem
Nekrofile z IPN-u
(gen. Nil wg. "Agory")
O stosunku „Gazety Wyborczej” do IPN-u właściwie można by nie pisać bo da się to streścić jednym zdaniem. Na kilka sposobów. A w tej materii klasykiem i w zasadzie owym „zdaniem” (a raczej nawet nie jego równoważnik lecz zwrotem- symbolem) najodpowiedniejszym jest współczesny Katon Starszy „Gazety”, którego samo nazwisko wystarczy by wiedzieć w czym rzecz. Mówimy więc Andrzej Romanowski i wiemy już że „IPN musi być zburzony” *. Powinno zrównać się go do fundamentów a miejsce obficie zasypać solą by przez stulecia nawet trawka tam nie wyrosła bo mogłaby być najzwyczajniej i najoczywiściej skażona i, co nie daj Boże, zaraźliwa.
Poglądy Romanowskiego są rzecz jasna równie błyskotliwe i mądre jak wspomniana krucjata Katona więc poświęcać im choćby zdanie więcej byłoby zniżeniem się do poziomu jego argumentów. Niemniej zaraz po owym tekście programowym w sprawie IPN-u na stronie gazety pojawiło się kuriozum, które warto wspomnieć nie jako głos w dyskusji ale… właśnie jako dziennikarskie kuriozum. Tekst dziennikarza warszawskiego dodatku do GW, pana Tomasza Urzykowskiego dotyczy kompromitacji IPN-u. Wyczytać to można już z tytułu opublikowanego materiału- „Największa ekshumacja- największa kompromitacja”. Jak ów Instytut, zdaniem Urzykowskiego, skompromitował się w tej sprawie? Rzecz w tym, że nie skompromitował się jeszcze a dopiero skompromituje bowiem pan dziennikarz jest współczesnym Wernyhorą albo Kasandrą albo od razu dwojgiem w jednym. Tu więc należy czym prędzej złożyć ręce do oklasków by uczcić rewelacyjną politykę kadrową „Agory” owocującą angażowaniem takich niezwykle użytecznych dziwów natury.
Przechodząc zaś do owego tekstu - wielką uciechę Urzykowskiego wywołują ogłoszone przez IPN plany ekshumacji w kwaterze Ł cmentarza wojskowego na warszawskich Powązkach (tak zwana „łączka”). Uciechę wynikającą z faktu, że naiwniacy z IPN, jak sądzi lub też „ma widzenie” pan redaktor, zamierzają tam, wśród setek pochowanych, odkryć szczątki dowódcy Kedywu AK, generała Fieldorfa- Nila. Cóż tak bawi w tej sprawie pana Urzykowskiego? Przede wszystkim to, że:
„IPN chce przebadać i ekshumować z "łączki" wszystkich tu pochowanych w latach 1948-55. Wrzawa wywołana jedną skromną notatką grabarza brzmi jak okrzyk "hurra" atakującej Armii Czerwonej**. Byle do przodu, bez liczenia strat. A straty mogą okazać się niepowetowane. Pośpieszne rozgrzebywanie grobów może skończyć się zgorszeniem i kompromitacją. Pomijając już wzorcową ekshumację, nie wiadomo po co, zwłok gen. Sikorskiego, inny przykład takiej pokazówki mieliśmy już w latach 80., gdy z Ukrainy do Zakopanego sprowadzono szczątki Witkacego. Kilka lat później wydało się, że rzekome kości artysty należą do młodej kobiety”***
Nie wiem cóż złego, szkodliwego albo zabawnego widzi pan Urzykowski w ekshumacji choćby i tysiąca pochowanych tam ofiar komunistów? Jakie to „niepowetowane straty” może ona pociągnąć? Czy możliwe dzięki temu dokonanie należnego ze wszech miar i wreszcie godnego pochówku ludzi, których wówczas pochowano jak chowa się zatłuczonego psa wydaje się dziennikarzowi „GW” czymś szkodliwym albo i wstydliwym? Jeśli tak to chciałbym znać powody dla których szanowny redaktor Urzykowski tak uważa. I chciał bym też wiedzieć w jaki sposób chciałby on policzyć owe straty bo ten rachunek byłby pewnie jeszcze ciekawszy niż panaredaktorowe powody do wstydu.
Równie ciekawe jest poruszona przez pana Urzykowskiego kwestia ewentualnej kompromitacji IPN przy identyfikacji zwłok. Pan redaktor przywołuje tu zapomnianą już chyba zupełnie historię owych rzekomych szczątków Witkacego (oczywiście zapominając dodać, że IPN z tym akurat nie miał nic wspólnego bo i jak skoro to była połowa lat 80-tych). Ciekawa o tyle jest ta wątpliwość że naprawdę niewiele potrzeba by bez najmniejszych problemów została ona rozwiana. Ja nie wymagam wcale by pan redaktor odbył fachowe studia medyczne, oraz by poznał tajniki identyfikowania szczątków poprzez badanie DNA. Do tego wystarczyłby jeden wieczór przed telewizorem. I to nie koniecznie w towarzystwie jakiegoś kanału edukacyjnego. Ot choćby obejrzenie jakiegoś odcinka amerykańskiego serialu kryminalnego „CSI”. Z niego pan Urzykowski dowiedziałby się choćby, jak za pomocą łebka zapałki można u kogoś wywołać wylew krwi do mózgu (oczywiście to mój, niczym nie poparty i wymyślony naprędce koncept) ale i tego, że dzisiaj badanie DNA to rutyna porównywalna niemal do domowego mierzenia temperatury przy grypie. Jakby poszukał trochę pilniej to pewnie natknąłby się na dość świeże informacje o zidentyfikowaniu szczątków Mikołaja Kopernika w oparciu o tę metodę i znaleziony wcześniej włos należący do astronoma. Z „Nilem”, panie Urzykowski, będzie o wiele łatwiej choćby z tego powodu że żyje jego córka więc materiał genetyczny do porównania jest o wiele bogatszy.
Ja domyślam się, że tutaj lotny umysł pana Urzykowskiego zaprotestuje bo wyjdzie mu, że możliwa okaże się konieczność porównania owego materiału genetycznego ze wszystkimi szczątkami znalezionymi na „łączce”. A to będzie kosztować! Zapytam więc pana Urzykowskiego zawczasu. A co, nie należy się? Ile byłby pan ewentualnie zaakceptować jako „koszt dopuszczalny” który warto ponieść w związku z ubeckimi ofiarami?
A może pan Urzykowski, czemu zbytnio bym się nie zdziwił, uważa, że w latach 1948-55 na powązkowskiej „łączce” zakopano obok „Nila” zwłoki zwykłych bandytów, którzy byli zbyt tępi by pojąc na czym polega „heglowskie ukąszenie” oraz to jak owo „ukąszenie” zmienia nam Polskę w raj na ziemi. Oczywiście z różnymi, nieuniknionymi błędami i wypaczeniami. I że zbrodnią jest nie to, że dostali kule w potylice, ale choćby wbicie szpadla by ich wydobyć i pochować jak ludzi.
A może jest jeszcze i tak że w „Gazecie Wyborczej” rozpisano osobliwy konkurs na to, kto w sposób bardziej ekstremalny i, co tu ukrywać czytając tekst Urzykowskiego, debilny, doje**e IPN-owi. W końcu, jak napisał „agorowy” guru od spraw IPN-u, pan Romanowski, IPN trzeba zburzyć. A burzenie to żadna tam robota w białych rękawiczkach tylko, proszę o wybaczenie, napie***lanie młotem, podkładanie dynamitu i totalna demolka. W każdym razie pan Urzykowski, póki co, ma nagrodę w kieszeni. Drugą, bo pierwszą, od czasów załatwienia przez „złych ludzi” Maleszki, nieodmiennie dzierży prof. Romanowski
** ekshumacja jest planowana w związku z odnalezieniem przez pracownika Biura Edukacji Publicznej IPN Jacka Pawłowicza spisanej w 1956 r. relacji grabarza z mokotowskiego więzienia wskazującej miejsce „łączki” jako pochówku straconych więźniów mokotowskiego więzienia.
KOMENTARZE:
Zaloguj się























































