14-03 - dzisiejsze rocznice:
- 6. reelekcji Wł.Putina na urząd prezydenta Rosji
- 20. komunikatu GUS o inflacji w ciągu 12 m-cy - 1360%
- 30. katastrofy w poblliżu lotniska Okęcie
- 46. złożenia Listu 34
- 61. mordu sądowego na Henryku Wieliczce ps."Lufa"
- 71. rozpadu Czechosłowacji
- 86. przyznania Polsce terenu na Westerplatte
- 105. założenia Chelsea Football Club
- 440. statutów Karnkowskiego
- 570. zawiązania Związku Pruskiego
Szukaj
Nowości
- KM - W obronie IPN - 12/01
- Poseł PiS A.Macierewicz poinformował - 28/11
- Na ile Polska jest niepodległa? - 10/11
- Nie zrozumcie mnie źle... - 10/10
- MAFIA HAZARDOWA. KOLEJNA ODSŁONA - 1/10
- Kultura po polsku - 23/09
- Change - 20/09
- Co dziad mógłby powiedzieć obrazowi - 18/09
- Fasada (o maliźnie...) - 18/09
- Pauza strategiczna dobiega końca - 18/09
Wiadomości bieżące
- Jak FBI hoduje terrorystów w łonie blogosfery
- Bajdurki ciotki Pleciugi dla dzieci małych i dużych
- III Puchar Europy Enshin Karate
- Boks. W Dallas bez niespodzianki. Mistrz pozostał na tronie
- Na powitanie wiosny 2010 Młynarski plays Młynarski
- Wielkanocne konkursy w gminie Czarne
- Palikot zaprasza do PO polityków z PiS-u i SLD
- Jolanta Skorupa: Największą satysfakcję daje mi uśmiech dziecka
- Tybet. Historie wstrząsające
- Małysz drugi w Oslo
Las Stocki - znienacka (po raz 1.)

Kazimierski Park Krajobrazowy. Rejon na wschód od Parchatki. Teren o niezwykłym ukształtowaniu powierzchni – tutaj na 1 km2 powierzchni wypada ponad 10 km długości wąwozów lessowych! Tworzą one zawiłą sieć pozarastaną przez drzewa i gęste krzewy wśród których występują liczne okazy roślin chronionych.
Wraz z przemieszczaniem się tym labiryntem jarów w kierunku wschodnim, gdzieś u góry, wierzchowina przechodzi w las mieszany a bywa, że i pola uprawne. Trafić można też w końcu na ludzkie osady - takie porozrzucane gospodarstwa.
Wraz z przemieszczaniem się tym labiryntem jarów w kierunku wschodnim, gdzieś u góry, wierzchowina przechodzi w las mieszany a bywa, że i pola uprawne. Trafić można też w końcu na ludzkie osady - takie porozrzucane gospodarstwa.
Ludzie zamieszkiwali te tereny od dawna - znaleziska archeologiczne potwierdzają, że tutejsze osadnictwo sięga okresu pucharów lejkowatych. Znaleziono tu także kość nosorożca włochatego - pomiątkę po epoce lodowcowej. I to wszystko jakoś tak kawałek w bok od drogi głównej - między Kazimierzem a Nałęczowem. Warto o tym wiedzieć będąc w pobliżu.
Dotarliśmy tam od wschodu, od strony płaskowyżu - idealnie gładką asfaltową drogą gminną - zupełnie nieświadomi ukrytych osobliwości krajobrazu.
Znaleźliśmy się w tym miejscu nieprzypadkowo. Stało się to jednak tylko dlatego, że będąc na Lubelszczyźnie szukałem w atlasie alternatywnej, jak mam w zwyczaju, drogi z Nałęczowa do Kazimierza. Wtedy dostrzegłem Las Stocki. Nazwę która zapadła mi w pamięć 30 lat wcześniej – dlatego nie mogłem tam nie zawieźć swoich bliskich.
Może się to wydać paradoksalne ale obecnie, gdy wymarli niemal wszyscy świadkowie, łatwiej natknąć się na ślady wydarzeń, które przed 30 laty tak rozpalały moją wyobraźnię i dłuższy czas podsycały emocje.
______* * *______
Był rok 1979 – umierał mój Ojciec. Długo umierał – i długo i szybko (jak to liczyć?) niemal 7 m-cy. Rozumiałem, że zabierze ze sobą sprawy, których nigdy nie uda się wyświetlić do końca. Na opowieść nie mogłem liczyć.
Nie pozwalała na to sytuacja – stan poudarowy z porażeniem nerwów odpowiedzialnych za mowę oraz usposobienie Ojca, który nie miał zwyczaju prezentowania swych przeżyć ani dokonań. Umierał jeden z dowódców „Wyklętych” a ja starałem się dotrzeć do Jego pamięci poprzez przywoływanie sytuacji, osób, zdarzeń. Jednym ze źródeł temu służących stał się wydany w 1970r. przez Książkę i Wiedzę obszerny spis: „Polegli w walce o władzę ludową”. Książkę tę, rok albo dwa wcześniej, zakupili na przecenie i podarowali Ojcu koledzy - okazało się, że jest w niej wielokrotnie wymieniany.
Przeglądałem te wykazy do późnych godzin nocnych aby nazajutrz, podczas wizyty w szpitalu, jeśli tylko zaistnieje możliwość, mieć punkty zaczepienia do rozmowy, do stawianych pytań.

To co zwróciło moją uwagę wtedy, 30 lat temu, podczas przeglądania tej i innych publikacji, to skala rozprzestrzenienia oporu przed komunistycznym zniewoleniem. Wiedziałem wcześniej o istnieniu „Łupaszki”, „Bruzdy”, „Burego”, „Rekina”, „Jura”, „Jerzego”, „Huzara” i „Młota” - ich wszystkich mój Ojciec znał osobiście. Wiedziałem o podziemiu zbrojnym, narodowym i poakowskim, na Podhalu, Rzeszowszczyźnie, Lubelszczyźnie i Kielecczyźnie. Absolutnym zaskoczeniem było dla mnie istnienie KWP „Lasy”, WSGO „Warta” czy też walka podziemia na Śląsku – Górnym i Dolnym.
______* * *______
Sięgając po „Poległych w walce o władzę ludową” najpóźniej po kilku przewróconych kartkach trafiałem na jednakowo brzmiące zakończenia notek:
„(...) poległ 24.V.1945 r., Las Stocki, pow.
Puławy, z rąk bojówki „Orlika” - b. AK. ”
Przy samych tylko NKWD-zistach (na użytek tamtego opracowania zwanych umownie „żołnierzami radzieckimi”) wzmianka tej treści pojawiła się niemal 30 razy.
Jak do tego mogło dojść? Wyobraźnia podpowiadała różne warianty – zasadzka na drodze, wymordowanie okupantów podczas snu lub z zaskoczenia, jakiś podstęp, trucizna? Wobec tak dużych strat zadanych NKWD i UB jak liczne musiały być ofiary po stronie polskiej? Co stało się z oddziałem „Orlika”, a co z nim samym?
Tropiłem publikacje ubecko-partyjne - wtedy tylko takie można było zdobyć, innych zresztą nikt nie opracował. Dowiedziałem się z tych źródeł, że „Orlik” nazywał się Marian Biernacik (Później okazało się to przeinaczeniem, gdyż w rzeczywistości miał na nazwisko Bernaciak. Takich przeinaczeń, nawet chyba bez złej woli, było więcej – pamiętam, że „Zaporze” nieraz przypisywano w tych wydawnictwach imię Hipolit zamiast Hieronim.). Korzystając z różnych materiałów (tej samej proweniencji) doszedłem, że jeszcze ponad rok działał oddział pod dowództwem „Orlika”. Poczułem też, o zgrozo, ulgę gdy dowiedziałem się, że poległ w 1946r. – znaczy nie ujęli Go żywego! Zorientowałem się również, że wielu partyzantów „Orlika” długo jeszcze trwało w czynnym oporze.
O tym co faktycznie stało się w Lesie Stockim miałem się dowiedzieć znacznie później.
koniec części pierwszej
fotografia wąwozu pochodzi z portalu goniec.com
























































"...nie miał zwyczaju prezentowania swych przeżyć ani dokonań..."
I tylko żałować można , że korzystają z tego niegodziwcy tamtych lat,psując prawdziwy wizerunek Bohaterów swoimi pokrętnymi i oszczerczymi pomówieniami. Tacy nie mają żadnych zahamowań w "opisywaniu" ówczesnej rzeczywistości. Pozdrawiam Kles
Wydaje się, że utrzymywanie zakłamanego obrazu tej, bezpośrednio powojennej, rzeczywistości jest podstawą na której utrzymuje się iiirp i jej elity - to jest temat tabu, w głównym nurcie omijany lub poruszany w sposób "obiektywny" - ot <wojna domowa>, <obie strony siebie warte>, <brat przeciw bratu> etc. Nigdy nie pada <okupanci>, <kolaboranci>, <zmanipulowani> czy wreszcie <łajdacy>.
pozdrawiam