12-03 - dzisiejsze rocznice:
- 11. poszerzenia NATO o Węgry, Czechy i Polskę
- 63. ogłoszenia doktryny Trumana
- 70. zakończenia wojny zimowej ZSRS z Finlandią
- 72. Anschlussu Austrii
- 76. zamachu stanu w Estonii
- 93. obalenia caratu
- 98. zjazdu Towarzystwa Kultury Polskiej
- 100. narodzin Zygmunta Szendzielarza -"Łupaszki" (zamordowanego w 1951)
- 178. premiery baletu Sylfida
- 216. rozpoczęcia insurekcji kościuszkowskiej
- 388. kanonizacji Ignacego Loyoli i Franciszka Ksawerego
Szukaj
Nowości
- KM - W obronie IPN - 12/01
- Poseł PiS A.Macierewicz poinformował - 28/11
- Na ile Polska jest niepodległa? - 10/11
- Nie zrozumcie mnie źle... - 10/10
- MAFIA HAZARDOWA. KOLEJNA ODSŁONA - 1/10
- Kultura po polsku - 23/09
- Change - 20/09
- Co dziad mógłby powiedzieć obrazowi - 18/09
- Fasada (o maliźnie...) - 18/09
- Pauza strategiczna dobiega końca - 18/09
Wiadomości bieżące
Jak generał Nil budował Polskę Ludową
Do moich przyzwyczajeń od wielu lat należy i to, niezbyt chwalebne, że co piątek regularnie kupuję Gazetę Wyborczą. Niezbyt chwalebne bo i na temat tego medium zdanie mam konkretne i od dawna wyrobione. (...)
Może ktoś uzna, że się zwyczajnie czepiam ale jeśli ktoś czytał co nieco z moich tekstów wie, że można ze mną dyskutować a nawet kłócić się na każdy temat z wyjątkiem jednego. Żadnych gadek o tym, że z komuną to „nie jest takie proste, oczywiste i czarno- białe” i podobnego pieprzenia do wiadomości nie przyjmuję ani nie zamierzam tolerować bez słowa. Po prostu mam takie uczulenie i już.
Do moich przyzwyczajeń od wielu lat należy i to, niezbyt chwalebne, że co piątek regularnie kupuję Gazetę Wyborczą. Niezbyt chwalebne bo i na temat tego medium zdanie mam konkretne i od dawna wyrobione. Jednak skoro kupuję to trudno, żebym zostawiał sobie tytko te kawałki, które mnie interesują a resztę wywalał od razu. Szkoda lasu na to jak by powiedział jakiś zaprzysięgły zielony „czerwony”.
Dziś na pierwszy rzut oka GW ze wszech miar zasługiwała na to by kupił ją każdy Polak umiejący choć trochę czytać. A to za sprawą uczynionej leadem numeru zapowiedzi wchodzącego na ekrany kin filmu Ryszarda Bugajskiego poświęconego generałowi Emilowi Fieldorfowi „Nilowi”. Zapowiedzi nie tylko chwalącej film ale wręcz entuzjastycznej. Słowem rewolucja na pierwszej stronie. I trwałoby tak gdyby nie moje wspomniane na początku czepialstwo.
Sam już nie wiem czy z Gazeta Wyborczą jest tak, że chcąc się tam zaprodukować trzeba podpisać cos w rodzaju cyrografu zawierającego bardzo konkretne zobowiązanie czy może w progu siedziby na Czerskiej zaklęty jest jakiś rzucający złe uroki demon czy też w powietrzu krążą tam jakieś trujące fluidy. W każdym razie co rusz jakiś przyzwoity lub za przyzwoitego uchodzący człowiek ni z tego ni z owego, za to po linii gazety zaczyna sączyć banialuki i snuć fantazje. I w zasadzie na jeden temat. Ale pozwolę się odwołać do owej entuzjastycznej recenzji autorstwa Tadeusza Sobolewskiego i towarzyszącego jej fragmentu wywiadu z reżyserem filmu. Zaraz na samym początku Sobolewski informuje co tak naprawdę jest głównym tematem filmu:
„Widzowie tego filmu dowiedzą się rzeczy najważniejszej - na czym polegał dramatyczny wybór, jakiego musieli dokonywać Polacy po wojnie.”
To oczywiście jeszcze mało konkretne wyjaśnienie, co było wtedy najważniejsze. Ale zaraz po krótkim wprowadzeniu autor wyjaśnia:
„[…] na czym polegał dramatyczny wybór, jakiego musieli dokonywać Polacy w latach powojennych, z jednej strony stawiając opór sowietyzacji, z drugiej - przystosowując się do narzuconych warunków. Wybór był taki - albo życie, albo narodowe samobójstwo.”
Słowem albo oportunizm, zamykanie oczu udawanie ślepoty albo śmierć, unicestwienie, koniec. I w dodatku nie koniec indywidualny lecz „narodowe samobójstwo”. Słowem przenicowany patriotyzm. Kto chciał walczyć o wolność był w istocie grabarzem narodu zaś ten, co się odwracał, zatykał uszy i zasłaniał oczy okazywał się wzorem miłośnika ojczyzny i polskości.
Choć owa argumentacja przypomina mi oglądane w kinie sceny ubeckich pokrętnych manipulacji, gadek o tym, że trzeba żyć dla dobra Polski, dla dobra bliskich i kochanych to jak najbardziej szczerze przekonany jestem, że Sobolewskiemu to tak wyszło przypadkiem. I prędzej będę doszukiwał się jakichś powodów metafizycznych niż złej woli lub głupoty autora. Tym bardziej, że zaraz obok w podobne zdumienie wpędzają słowa Ryszarda Bugajskiego, autora filmu, który dla mnie i mojego pokolenia był lekturą obowiązkową naszego przyspieszonego kursu antykomunizmu i patriotyzmu. Po prawdzie takiego punktu widzenia pewnie po autorze „Przesłuchania” nie tylko ja bym się nie spodziewał.
” Lubimy wszystko zwalać na komunistów, którzy zatarli pamięć o Nilu, co jest oczywiście prawdą, ale w ten sposób zdejmujemy z siebie odpowiedzialność. A przecież to my, Polacy, zamordowaliśmy Fieldorfa. Pod dyktando Sowietów, na fali konkretnej ideologii, ale decyzję o odmowie łaski, czyli wyrok śmierci, podpisał Bierut.”
Prawdę mówiąc jakoś nie przypominam sobie bym maczał palce w owym mordzie. Ani w żadnym innym. Mimo tego, że jak najbardziej czuje się i jestem Polakiem. Odmiennie od wspomnianego przez Bugajskiego towarzysza Tomasza. I reszty jego bandy dobitnie swymi, czy to głośnymi czy bardziej dyskretnymi, życiorysami udowadniającej, że mają gdzieś polskość i, jak mawiał klasyk, że ich prawdziwą ojczyzną jest „ojczyzna proletariatu”. Dokumentujących swoje przywiązanie do rezydującego tam czerwonego monarchy tysiącami ciał wypełniających bezimienne mogiły często tylko z tego powodu, że orzełek był w koronie.
Wiem, że pewnie ktoś się odezwie, a jak nie odezwie to w każdym razie pomyśli, że przecież nie musze kupować ani czytać. Ale ja jakoś nie mogę pozostać obojętny wobec myśli, że komuś ta ideologia „wszystkich współwinnych, umoczonych i równo obciążonych wina za komunizm” naprawdę może zwichnąć punkt widzenia i uczciwość oceny. Nie wierzę, że wystarczy by z Czerskiej znikli wreszcie ci, co ten etos współubabrania z powodów jak najbardziej osobistych tworzyli i kultywowali. Wiem i widzę wyraźnie już, że doczekali się godnych następców. Stara gwardia przecież odchodzi a gazeta ciągle ta sama.
Czynienie z Fieldorfa wspólnika i alibi dla tego potwornego systemu, który go zadręczył i zamordował jest niesmaczne. Z uwagi na szacunek dla bohatera nie ośmielę się użyć słów bardziej adekwatnych i odpowiednich.
* wytłuszczenia za: http://wyborcza.pl/1,75475,6507630,_General_Nil____film_jak_salwa_honorowa_dla_generala.html
KOMENTARZE:
Zaloguj się























































