Upraszczając
można stwierdzić, że po tamtych czasach pozostał nam podział na
Ślązaków, czyli ludzi zamieszkujących tereny zaboru Pruskiego oraz
goroli, czyli całej reszty - szczególnie tych z rosyjskiej części
rozbitej Polski.
Z rzeczy późniejszych wymienić można jeszcze
zatrutą rzekę Przemszę - dowód na to, że Górny Śląsk był kiedyś mocno
uprzemysłowionym regionem Europy.
Jak wyglądało kiedyś to miejsce wiem ze starych pocztówek i fotografii, jak wygląda teraz nie mam pojęcia. Znalazłem informację, że dzień po wejściu Polki do Unii Europejskiej wmurowano tam tablicę z napisem:
"W
miejscu, w którym niegdyś stykały się granice trzech zaborów dzisiaj
świętujemy wstąpienie Polski do Unii Europejskiej i jesteśmy dumni, że
wspólnie budujemy Europę bez granic."
Prawda, że piękne? Aż prosi się o zacytowanie tutaj słów śpiewanej przez statystycznego obywatela Unii Wiśniewskiego piosenki „Keine Grenzen":
Keine
grenzen, keine fahnen/Von dort oben ist die welt einfach nur
schön/Keine lander, keine völker/Keine kriege kann man von dort oben
seh'n
Tak jak kiedyś cieszyliśmy się z tego, że Polska się odrodziła, bo na mapie znów widać jej granice, tak teraz - po dziewięćdziesięciu latach - raduje nas to, że bez granic budujemy Europę.
Oczywiście
nie przeczę, że można być zadowolonym z tego odwrócenia tendencji i być
może słusznie dowodzić, że się cywilizujemy względnie zmieniamy na
lepsze. Nie można jednak udawać, że nie dostrzega się tej diametralnej
różnicy postaw i celów. Tego, że po raz kolejny mówi się o rewizji
granic w Europie.
Dlatego też przy okazji święta Odzyskania Niepodległości aż prosi się zadać pytanie tej treści:
Kto
likwiduje dawne granice i jakiej narodowości żołnierz będzie
pełnił służbę w tych już nie śmiesznych, bo spełniających surowe normy
UE budkach wartowniczych rozstawionych na obrzeżach nowej, zjednoczonej
Europy?
























































Europy.