14-03 - dzisiejsze rocznice:
- 6. reelekcji Wł.Putina na urząd prezydenta Rosji
- 20. komunikatu GUS o inflacji w ciągu 12 m-cy - 1360%
- 30. katastrofy w poblliżu lotniska Okęcie
- 46. złożenia Listu 34
- 61. mordu sądowego na Henryku Wieliczce ps."Lufa"
- 71. rozpadu Czechosłowacji
- 86. przyznania Polsce terenu na Westerplatte
- 105. założenia Chelsea Football Club
- 440. statutów Karnkowskiego
- 570. zawiązania Związku Pruskiego
Szukaj
Nowości
- KM - W obronie IPN - 12/01
- Poseł PiS A.Macierewicz poinformował - 28/11
- Na ile Polska jest niepodległa? - 10/11
- Nie zrozumcie mnie źle... - 10/10
- MAFIA HAZARDOWA. KOLEJNA ODSŁONA - 1/10
- Kultura po polsku - 23/09
- Change - 20/09
- Co dziad mógłby powiedzieć obrazowi - 18/09
- Fasada (o maliźnie...) - 18/09
- Pauza strategiczna dobiega końca - 18/09
Wiadomości bieżące
- Armagnac ma 700 lat
- AI chce odtajnienia śledztwa
- Stoch wygrał kwalifikacje
- Niemcy: wpadka policji
- Apel Komorowskiego do Sikorskiego
- Targi łowieckie w Mińsku
- Gdynia stolicą podróżników
- Białoruś - nie ma zgody na demonstrację
- Prezydent - kondolencje dla Kazachów
- Komorowski: debata tak, ale w klubie PO
Historia po końcu historii
W podobny sposób oceniam twórców szkolnych programów i podręczników do języka ojczystego, w których brak jest dbałości o pokazanie chronologii następujących po sobie okresów kulturowych, tendencji rozwojowych na przestrzeni wieków, wzajemnych inspiracji i wpływów, elementów stałych i podlegających zmianom. Autorzy nowatorskich ujęć programowych są dumni z własnej pomysłowości, cieszą się jak dzieci ciekawie tematycznie skojarzonymi tekstami literackimi z różnych epok, nieciągłością, zdumiewającymi przeskokami w czasie i przestrzeni. Cóż z tego, że absolwent nie będzie wiedział co było wcześniej - Romantyzm czy Odrodzenie? Cóż z tego, że nie będzie umiał poprawnie skojarzyć prądów i zjawisk artystycznych z wydarzeniami historycznymi? Znów obserwujemy znudzenie konwencjonalnym tokiem i ładem wykładu, ucieczkę autorów w atrakcyjną zabawę pokawałkowanym materiałem (fragmenty tekstów), którego jedynie nowy układ jest w stanie zadowolić ich wyrafinowany gust. Problem w tym, że odbiorca nie zdążył jeszcze poznać elementów układanki, wyrobić sobie jakiegoś podstawowego poglądu na całość problematyki, wytworzyć prostych skojarzeń, na bazie których będą mogły powstawać skojarzenia bardziej złożone.
Oczywiście odbiorców zdekonstruowanych bajek czy przekazów intersemiotycznych może kiedyś zafascynować konstrukcja - ułożenie z fragmentów pierwotnej mozaiki, odtworzenie zależności chronologicznych, przeczytanie całości tekstów poznanych we fragmentach itp. Tylko będzie to potencjalnie dotyczyć ułamka populacji, a dla całej reszty tym co pozostanie w głowach będą oderwane wrażenia i chaos poznawczy, czyli - mówiąc prosto - przysłowiowy groch z kapustą.
Po takim wstępie powinienem odnieść się do komentowanego tekstu. Otóż z historią rzecz ma się podobnie. Jakie to ma znaczenie czy obozy koncentracyjne były polskie, sowieckie, niemieckie czy nazistowskie? Albo, kto był katem a kto ofiarą? Jakie procesy polityczne doprowadziły do określonych wydarzeń historycznych? Jakie symptomy ostrzegawcze im towarzyszyły? Kto był naszym przyjacielem a kto wrogiem? Dlaczego patriotyzm polski jest niemodny i niepotrzebny, a niemiecki czy amerykański jak najbardziej tak? Dlaczego historię jednych państw można i należy dekonstruować, ale broń Boże aby robić to samo z wobec innych krajów?
Wydaje mi się, że w przypadku historii w szaleństwie dekonstrukcji jest metoda. Stoją za nią jak najbardziej konkretne polityki historyczne niektórych państw. Państw poważnych, które są w stanie wykorzystać modne prądy intelektualne do swoich celów, ale pilnie strzegą aby samemu nie paść ich ofiarą. W Polsce Gazeta Wyborcza ochoczo przykłada rękę do dekonstrukcji historii Polski. W tym samym czasie Izrael programuje swoją młodzież aby nienawidziła Polski i Polaków, a Holocaust industry obmyśla metody skutecznego szantażu wobec krajów europejskich.
Niewielkie wycinki historii znane z autopsji mogą posłużyć poszczególnym jednostkom do błędnych uogólnień: Rosjanie i narody okupowane przez Sowietów liczyły na wybawienie od komunizmu przez Niemcy, a Polacy na terenach wcielonych do Rzeszy oczekiwali wolności od Armii Czerwonej. Nadzieje jednych i drugich zostały w dużym stopniu zawiedzione, nie wszyscy mają tego świadomość. Jednak zawodowemu historykowi nie przystoi taki wąski ogląd rzeczywistości historycznej i to po wielu, wielu latach.
W sporze pomiędzy prof. Friszke a doktorem Gontarczykiem stoję jednoznacznie po stronie tego drugiego. Podzielam też większość poglądów FYM - autora tekstu w POLIS, który mnie do tej wypowiedzi zainspirował - dostrzegając pewne trudne do uniknięcia na tym poziomie rozważań uproszczenia. Prawdziwa historia jest nam potrzebna jak powietrze, jak kręgosłup narodu i element jego mądrości. Durakom wystarczy pseudohistoryczny ersatz.
dodany: 2009-01-14























































