13-03 - dzisiejsze rocznice:
- 15. śmierci Franciszka Gajowniczka, więźnia uratowanego ofiarą św. M.Kolbego (ur. 1901)
- 22. otwarcia tunelu Seikan
- 47. kradzieży 8$ przez Ernesto Miranda
- 56. rozpoczęcia bitwy pod Dien Bien Phu
- 72. uchwały rządu Austrii o wcieleniu do III Rzeszy
- 77. objęcia stanowiska ministra oświaty i propagandy przez dr.Goebbelsa
- 79. zniesienia wszelkich przywilejów i ograniczeń związanych z pochodzeniem, narodowością, językiem, rasą lub religią
- 129. udanego, samobójczego zamachu na cara Rosji Aleksandra II
- 229. odkrycia planety Uran
- 274. powstania Korsykanów przeciwko rządom Genui
- 303. 1.odśpiewania Gorzkich żali w kościele św. Krzyża w Warszawie
Szukaj
Nowości
- KM - W obronie IPN - 12/01
- Poseł PiS A.Macierewicz poinformował - 28/11
- Na ile Polska jest niepodległa? - 10/11
- Nie zrozumcie mnie źle... - 10/10
- MAFIA HAZARDOWA. KOLEJNA ODSŁONA - 1/10
- Kultura po polsku - 23/09
- Change - 20/09
- Co dziad mógłby powiedzieć obrazowi - 18/09
- Fasada (o maliźnie...) - 18/09
- Pauza strategiczna dobiega końca - 18/09
Wiadomości bieżące
- Chiny - rząd przestrzega Google
- Watykan - celibat jeszcze przez co najmniej pół wieku
- Skoki - Małysz trzeci w Lillehammer, Ammann z Kryształową Kulą
- Prezydent o roli Polski w odbudowie rodziny w Europie
- Kuba - opozycjonista w szpitalu
- Austria - pedofilia - kolejny skandal
- KE - części do aut nie będą droższe
- Warszawa - pikieta w sprawie zabijania fok
- PSL - Kłopotek będzie milczał
- SLD oskarża Kamińskiego i Kaczyńskiego
American Hero (kanonizacja Kevorkiana)
Amerykański kompleks braku historii to przypadłość zasmucająca i pociągającą za sobą konsekwencje przybierające najdziwaczniejsze kształty. Kształtem dla mnie najosobliwszym jest kult superbohaterów. Często wymyślonych, jak Batman, Superman czy Fantastyczna Czwórka albo rzeczywistych. Rzeczywistych choć powołanych w sposób cudowny albo magiczny bo stworzonych w zasadzie z niczego. Niczego, co godne byłoby podziwu.
Mają więc Amerykanie Wayatta Earpa, który do historii przeszedł w glorii pogromcy zła dokonując egzekucji konkurencyjnej bandy Clantonów w O.K. Corral. Czczony jest złotowłosy Custer za swą bohatersko- idiotyczną śmierć nad Little Big Horn a świętymi są Bonnie i Clyde za swe romantyczne życie i romantyczny koniec .
A wszystko to dzięki Fabryce Snów, która potrafi za niewygórowana cenę kilkuset milionów z każdego zrobić boga a z niektórych szmaty. Właśnie kanonizuje się mordercę Dillingera. Wystarczy spojrzeć w cudne oczy Johny Deppa by pokochać tamtego arcybandytę. I z podniecenia zamykać oczy przy każdym strzale i klaskać radośnie na widok każdego kolejnego trupa.
A później oddawać się zachłannemu shoppingowi nabywając bez opamiętania souveniry po bohaterze.
Powinni zresztą się spieszyć bo nadchodzi nowy święty Ameryki. Jak podają media trwa kompletowanie obsady filmu "You Don't Know Jack". W roli głównej wystąpi Al Pacino a obok niego Susan Sarandon i John Goodman. To powinno zapewnić fabule sukces i pomnożyć każdego dolara włożonego w jej produkcję. Przyznam, ze dla mnie Al Pacino to obecnie niekwestionowany numer jeden w całym hollywoodzkim gwiazdozbiorze. Przez chwilę zastanawiałem się czy nie idzie łeb w łeb z De Niro ale pamiętam ich wspólny występ w „Gorączce” Michaela Manna. Może De Niro wszechstronniejszy ale i w tym filmie i w innych Pacino to nie była gra lecz chodzące emocje. Tak było w „Pieskim poniedziałku” czy w „Serpico”. Z „Gorączki” pamiętam scenę gdy jego bohater wrócił po pracy do rozpadającego się stadła domowego gdzie zastał gacha żony siedzącego przed telewizorem. Ze słowami „Możesz se dymać moją żonę ale nie będziesz oglądał mojego telewizora” wywalił odbiornik przez okno.
Tak więc i teraz zagra zapewne znakomicie. Podobnie zresztą jak najpewniej Sarandon, która wzruszy nas do łez. Co do Goodmana to nie wiem... Może nas do łez rozbawi? Hollywood lubi przecież takie kontrapunkty.
O co się czepiam? Zapomniałem powiedzieć, że ów film opowie nam historię Jacka Kevorkiana. Doskonale znanego całej Ameryce lekarza. Lepiej chyba kojarzonego pod przydomkiem „Doktor Śmierć”. Samozwańczego lekarza- etyka, który uznał się równym Bogu i „pomógł” ponad setce swoich pacjentów (może to brzmi jak żart ale nie znalazłem właściwego określenia) pożegnać się z życiem.
Film dostanie Oscara, Pacino dostanie Oscara, Sarandon dostanie Oscara, scenariusz i reżyserię nagrodzą Oscarem… Później jakiś telewizyjny lub gazetowy mędrek powie, że to kamień milowy w dyskusji o dopuszczalności eutanazji. Pewnie nie oprze się powołaniu na przykład „Filadelfii”. I zacznie się… Kevorkian, który od niedawna cieszy się wolnością uzyskaną, po wieloletnim wyroku, za dobre sprawowanie. Ciekaw jak by się sprawował gdyby miał w więzieniu stanu Michigan swoją cudowną maszynkę. Ilu współwięźniom by ulżył?
Po niewątpliwym sukcesie produkcji będzie obecny w mediach, udzieli kilku ekskluzywnych wywiadów a może zaliczy i „rozbieraną” sesję dla Playboya? Jeśli Al Pacino choć trochę go przypomina to może warto.
A po latach ów „kamień milowy” zaowocuje lawiną. Maszynkę Kevorkiana będzie można nabyć tam, gdzie teraz kupuje się kosiarki a seanse „domowych ulżeń w cierpieniach” wyrugują z amerykańskiego stylu życia tak teraz modne botox- party. Pojawią się następcy Mistrza, napiszą góry książek a stan Floryda…
Stan Floryda ogłosi secesję. Podziękuje „ojczyźnie wolności” za misję cywilizacyjną uznając, że lepiej żyć staroświecko niż wymrzeć nowocześnie. A jeśli inaczej się nie da to jakiś nowy Jefferson Davis powie znów: „Wszystko, czego oczekujemy to, by dano nam żyć w spokoju” a rzesze zagrożonych emerytów zaatakują jakiś najbliższy Fort Sumter.
KOMENTARZE:
Zaloguj się





































