12-03 - dzisiejsze rocznice:
- 11. poszerzenia NATO o Węgry, Czechy i Polskę
- 63. ogłoszenia doktryny Trumana
- 70. zakończenia wojny zimowej ZSRS z Finlandią
- 72. Anschlussu Austrii
- 76. zamachu stanu w Estonii
- 93. obalenia caratu
- 98. zjazdu Towarzystwa Kultury Polskiej
- 100. narodzin Zygmunta Szendzielarza -"Łupaszki" (zamordowanego w 1951)
- 178. premiery baletu Sylfida
- 216. rozpoczęcia insurekcji kościuszkowskiej
- 388. kanonizacji Ignacego Loyoli i Franciszka Ksawerego
Szukaj
Nowości
- KM - W obronie IPN - 12/01
- Poseł PiS A.Macierewicz poinformował - 28/11
- Na ile Polska jest niepodległa? - 10/11
- Nie zrozumcie mnie źle... - 10/10
- MAFIA HAZARDOWA. KOLEJNA ODSŁONA - 1/10
- Kultura po polsku - 23/09
- Change - 20/09
- Co dziad mógłby powiedzieć obrazowi - 18/09
- Fasada (o maliźnie...) - 18/09
- Pauza strategiczna dobiega końca - 18/09
Wiadomości bieżące
Pocztówki z Workuty
Dołączane do tekstu grafiki są dziełem M. Mikołajka.
W roku tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym szóstym, trzy lata po śmierci Stalina, Rosjanin Kriemliow odważył się napisać do władz ZSRR. W liście opatrzonym pieczęciami poczty Workuta przypomniał swoje losy. Nie uskarżał się. Przez tyle lat człowiek jest w stanie pogodzić się z niemal każdą stratą.
Pragnienia miał niewielkie. Po szesnastu latach chciał tylko zobaczyć żonę i dzieci.
Urodził się na początku poprzedniego wieku w Leningradzie. Nie wiemy, jak się czuł, kiedy napisał na kartce, że jego rodzinnym miastem jest Leningrad. Czy ta niewinna uwaga podziała ożywczo na jego zamrożoną wyobraźnię. Bowiem przypomniał sobie, że w ogóle jest miasto, gdzie się urodził, i dom, w którym mieszkał. Możliwe również, że nic nie przyszło mu do głowy.
Natomiast przechwalał się, że tam dane mu było widzieć przełomowe wydarzenia jego kraju i epoki. I był z tego dumny. Trochę się uczył, a potem ożenił się z kobietą, z którą miał dwie córki. Do polityki nie mieszał się. Z dala też trzymał się od religii. Rodzina i praca wypełniały całe jego życie.
Latem roku tysiąc dziewięćset trzydziestego siódmego poszedł do kina. Dzisiaj nie pamięta nawet, jaki to film, tyle tylko, że ludzie na widowni śmiali się serdecznie. Po projekcji, gdy szedł do domu, podeszło do niego dwóch mężczyzn w czarnych, skórzanych kurtkach. Nie opierał się. Bo tak jak wszyscy wiedział, że wszelki opór może być dowodem winy. A on nie miał sobie nic do zarzucenia.
Śledztwo było długie i uciążliwe. Został oskarżony o trockizm, o którym dowiedział się dopiero w trakcie przesłuchań. Do dzisiaj nie wie, na czym on polega. Wyrok dożywotniej katorgi przyjął z pokorą. „Widać los tak chciał" - pomyślał wtedy. Albo był winny, tylko o tym nie wiedział.
Teraz jednak prosi władze, by pozwoliły na zobaczenie się z żoną i dziećmi. Minęło przecież tyle lat.
Odpowiedź przyszła po trzech miesiącach. Uniewinniono Kriemliowa szesnaście lat temu i nikt nie wie, dlaczego odsiedział lat osiemnaście.
Krótko po opuszczeniu przezeń obozu przyszedł inny list, w którym władze gułagu nie zgadzają się na odwiedziny żony i dzieci.
























