KulturaOpowiadaniePocztówki z Workuty
mail
[Zaloguj]

03-09 - dzisiejsze rocznice:

Linki

Pocztówki z Workuty

Gulbinowicz-m "Pocztówki z Workuty" to cykl opowiadań, naszego zmarłego współpracownika i kolegi - Krzysztofa Gulbinowicza (na zdj. po lewej). Zbiór powstał na podstawie długich rozmów, które autor przeprowadził z ocalonym więźniem gułagu - Panem Kazimierzem Jankowskim. Zawartość tego zakątka naszego portalu będzie modyfikowana - zamieszczane opowiadania będą się zmieniać.
Dołączane do tekstu grafiki są dziełem M. Mikołajka.

    W roku tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym szóstym, trzy lata po śmierci Sta­lina, Rosjanin Kriemliow odważył się napisać do władz ZSRR. W liście opatrzo­nym pieczęciami poczty Workuta przypomniał swoje losy. Nie uskarżał się. Przez tyle lat człowiek jest w stanie pogodzić się z niemal każdą stratą.

Pragnienia miał niewielkie. Po szesnastu latach chciał tylko zobaczyć żonę i dzieci.

Urodził się na początku poprzedniego wieku w Leningradzie. Nie wiemy, jak się czuł, kiedy napisał na kartce, że jego rodzinnym miastem jest Leningrad. Czy ta niewinna uwaga podziała ożywczo na jego zamrożoną wyobraźnię. Bowiem przypomniał sobie, że w ogóle jest miasto, gdzie się urodził, i dom, w którym mieszkał. Możliwe również, że nic nie przyszło mu do głowy.

Natomiast przechwalał się, że tam dane mu było widzieć przełomowe wyda­rzenia jego kraju i epoki. I był z tego dumny. Trochę się uczył, a potem ożenił się z kobietą, z którą miał dwie córki. Do polityki nie mieszał się. Z dala też trzymał się od religii. Rodzina i praca wypełniały całe jego życie.

Latem roku tysiąc dziewięćset trzydziestego siódmego poszedł do kina. Dzi­siaj nie pamięta nawet, jaki to film, tyle tylko, że ludzie na widowni śmiali się serdecznie. Po projekcji, gdy szedł do domu, podeszło do niego dwóch mężczyzn w czarnych, skórzanych kurtkach. Nie opierał się. Bo tak jak wszyscy wiedział, że wszelki opór może być dowodem winy. A on nie miał sobie nic do zarzucenia.

Śledztwo było długie i uciążliwe. Został oskarżony o trockizm, o którym do­wiedział się dopiero w trakcie przesłuchań. Do dzisiaj nie wie, na czym on polega. Wyrok dożywotniej katorgi przyjął z pokorą. „Widać los tak chciał" - pomyślał wtedy. Albo był winny, tylko o tym nie wiedział.

Teraz jednak prosi władze, by pozwoliły na zobaczenie się z żoną i dziećmi. Minęło przecież tyle lat.

Odpowiedź przyszła po trzech miesiącach. Uniewinniono Kriemliowa szes­naście lat temu i nikt nie wie, dlaczego odsiedział lat osiemnaście.

Krótko po opuszczeniu przezeń obozu przyszedł inny list, w którym władze gułagu nie zgadzają się na odwiedziny żony i dzieci.

Krzysztof Gulbinowicz,
dodany: 2008-08-31
Słowa kluczowe: Workuta, gułag, opowiadanie,
KOMENTARZE:
Zaloguj się